Obudził mnie trzask. Była burza. A ja się boję burz. Wstałam z łóżka. I powoli kierowałam się do pierwszego lepszego pokoju. Niestety był to pokój Louis'a. Otworzyłam drzwi. Wystawiłam łepek. Louis chyba nie spał. Bo się strasznie wiercił.
-Louis, śpisz.?-Zapytałam.
-Nicole?, stało się coś.?-Zapytał siadając.
-Nie, już nic.-Powiedziałam nie pewnie.
-Nikuś co się stało.?-Powiedział.
-No bo ja się boję burzy.-Powiedziałam.
-Chodź tutaj.-Powiedział.
Niepewnie do niego podeszłam on odkrył kawałek kołdry. Położyłam się obok niego. On mnie przykrył i wtulił się we mnie. Było spokojnie dopóki nie zagrzmiało. Pisnełam i schowałam twarz w poduszkę. Louis bardziej mnie przytulił.
-Cichutko.-Szeptał mi do ucha.-Jestem tu.
Było tak za każdym razem kiedy zagrzmiało. Przy okazji głaskał mnie po głowie. Po 10 minutach zasnełam.
****RANO****
Obudziłam się wtulona w Lou. Jego ręka była na moim biodrze, a drugą miałam pod głową. Ogolnie rzecz biorąc stykalismy się ciałami. Zaspana próbowałam się odwrócić. Kiedy mi sie to już udało znów wtuliłam się w rękę Lou. Próbowałam zasnąć. Ale nie mogłam bo poczułam że Louis już nie śpi. Zaczął sie strasznie wiercić. Jeszcze bardziej się do mnie przytulił. Mi to tam pasowało. Louis zaczął całować moją szyję.
-Mm Louis co ty robisz.?-Mruknełam Zaspana.
-Śpij dalej.-Mruknął mi do ucha TYM głosem.
-Znów zaczynasz.?-Zapytałam.
-Ale co zaczynam, skarbie.?-Zapytał.
-Louis.-Powiedziałam.
-Dobra już dobra.-Powiedział i się ode mnie odwrócił.
-Ej no.!-Powiedziałam.-No nie obrażaj się. Proszę.-Prosiłam. Nie reagował. Przesunęłam się do niego i zaczęłam jeździć palcem po jego plecach.-
-Proszę.-Mruknełam mu do ucha tak jak on mi. Wzdrygnął.-Louis.-Dodałam. On nic sobie z tego nie robił. W końcu przeskoczyłam Lou i położyłam się naprzeciwko niego. On spojrzał na mnie zdziwiony a ja zrobiłam coś czego nie powinnam. Pocałowałam go w usta. Oddał pocałunek.
-Wybaczysz mi?.-Powiedziałam między pocałunki. Louis nie przerywając pocałunku położył się na plecach, ciągnąc mnie przy tym żebym położyła się na jego torsie. Rękoma dotykałam jego tors.
-To chyba wystarczająca odpowiedź.- Powiedział oblizując usta. Wyglądał wtedy tak seksownie. Przygryzłam wargę. Usiadłam mu na brzuchu. Rękoma nadal jeździłam po jego torsie. On miał ręce na moich biodrach. przybliżyłam się do jego szyi i zaczęłam ją obdarować lekkimi pocałunkami. Gdy Przygryzłam płatek jego ucha. On jęknął.
-Dobra, głodna jestem.-Powiedziałam znów siadając.
-Ale jeszcze mi nie podziękowałaś za to że cię tu przeniosłem.-Powiedział TYM swoim głosem.
-Nie mów do mnie tym swoim głosem.-Mruknełam.
-Ale dlaczego.?-Spytał.
-Bo mnie on strasznie...-Nie dokończyłam bo przerwała mi Emilia, która razem z Harry'm wbiegli do pokoju.
- Koniec tych całusków na dzisiaj.-Powiedział Harry. Usiedli na łóżku.
-Szukacie czegoś.?-Zapytał Louis. Oni spojrzali na nas i się zaczęli śmiać. Ja tylko wpatrywałam się w oczy Louis'a. Były złe. To znaczy on był zły. I mordował wzrokiem dwójkę. Kiedy spojrzał na mnie uśmiechnęłam się pogodnie. Jego wyraz od razu się zmienił. Złagodniał. Odzwajemnił uśmiech.
-Zaraz śniadanie.-Powiedziała Em.
-Ty robisz.?-Zapytałam przerywając wzrok od oczu Louis'a i dając go na zielone oczy Em. Ona tylko pokiwała głową.
-Jakbyś ty robiła to by się nikt nie najadł.
-Oj tam.
Kiedy już wyszli. Louis mnie pociągnął że leżałam na nim. I mnie zablokował rękami które objęły całe moje plecy że mogłam poruszać się tylko w przód i w tył.
-I co teraz?.-Zapytał Louis.
-Nie wiem ty mnie trzymasz.- Powiedziałam.
-Głodny jestem.-Powiedział.
-Ja też.-Powiedziałam.
-No to chodź.-Powiedział nadal mnie trzymając.
-LouLou puściłbyś mnie.-Mruknełam.
-Ja cię nigdy nie puszczę.
-Ale ja jestem głodna.-Jęknełam.
-Dobra chodź.
__________________________________________________________________________
Dziś jeszcze dodam 2 część !!!!! ;*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz