Obudziłam się z okropnym bólem głowy. Obok mnie leżał Lou. Był ubrany tak jak wczoraj. Odwróciłam się do niego że twarz miałam naprzeciwko jego.
-LouLou.-Budziłam go.
-Nikuś,co się stało.?-Zapytał otwierając swoje oczka.
-Źle się czuje.-Mruknełam z chrypą.
-Już zaraz ci coś przyniosę.-Mruknął zaspany.-Przykryj się.-Dodał i wyszedł. Położyłam się na plecach. I przykryłam się po sam nos. Po 15 minutach przyszedł Lou z jakimiś tabletkami.
-Ja nie lubię tabletek -Mruknełam zakrywając usta kołdrą.
-Nikuś nie wygłupiaj się masz.!-Powiedział i dał mi do ręki tabletki a do drugiej wodę. Spojrzałam na nie go błagajacym wzrokiem.
-Nie.-Powiedział.
-Proszę.-Płakałam, błagałam. Ale się nie ugiął. Wzięłam jedną tabletkę i ją połknełam.
-I co przeżyłaś.-Powiedział złośliwie.
-Lou, spadaj na drzewo.-Powiedziałam.
-Nawet jak jesteś chora wyglądasz pociągająco.-Chciał mnie pocałować ale ja położyłam palec na jego ustach.
-Zaraziż się.-Ledwo co powiedziałam.
-Przeżyje.-Mruknął.
-Nie możesz być chory Louis.-Powiedział ktoś za nami. Louis się odwrócił. Stał tam Liam.
-Yhh no dobra.-Powiedział. Usiadł obok mnie.
-Proszę.-Powiedział Liam. Podając mi termometr. Włożyłam sobie go i się położyłam.
-Co tam mała.?-Spytał Zayn.
-Zjeżdżaj wielki.-Mruknełam.
-Widzę że sobie nie pośpiewamy, wróbelku.-Powiedział złośliwie siadając na parapecie.
-Daruj sobie Zayn.-Warknełam.
-Oh przepraszam że cię uraziłem.-
Warknął.
-Kurwa jak ty coś do mnie masz to powiedz, a nie Kurna jakieś pieprzone pretensje do mnie masz.-Warknełam.
-Mam, wiesz i to pełno.-Wrzasnal i Trzasnął drzwiami. Już go nie było.
-Przepraszam za niego.-Powiedział Liam i wyszedł.
-Kretyn.-Mruknełam.
-Oj ma zły dzień, dziewczyna z nim zerwała.-Powiedział.
-Nie musi się na mnie wyżywać.-Warknełam.
-Oh przestań.-Mruknął kładąc się obok mnie.-Daj mi ten termometr.-Dodał. Wzięłam i wyjełam go.
-Nie masz temperatury.-Powiedział.
-Mhm.-Mruknełam i wtuliłam se w Lou. On mnie zaczął głaskać mnie po plecach. Po chwili zasnełam. Obudziła mnie rozmowa.
-Louis ty jej prawie nie znasz.-Warknął chyba Zayn.
-Ale mi się podoba albo nawet coś jeszcze. Zaakceptuj to.-Powiedział Louis. Nadal mnie głaszcząc.
-Ona mogłaby mieć każdego.-Warknął.
-Przestań.-Powiedział.
-Lou ja chcę cię tylko uchronić.-Powiedział.-Perrie jest taka sama jak Nicole Fałszywa, patrząca tylko na siebie.-Dodał. Bolały mnie jego słowa.- Przemyśl to dobrze ci radzę.-Powiedział. Chyba wyszedł bo usłyszałam zamykanie drzwi.
-Ty nie jesteś taka sama jak ona.-Szepnął mi do ucha.-Prawda.?-Zapytał nie pewnie. -Tak myślałem.-Mruknął wziął swoją rękę którą mnie głaskał i wyszedł. Automatycznie otworzyłam oczy. Po cichu wyszłam z pokoju. Wyszłam na schody i usłyszałam tylko część ich nowej rozmowy.
-Masz rację, muszę zakończyć tą przyjaźń.-Warknął Lou. Wbiegłam do góry i od razu do pokoju Em.
-Pakuj się.-Warknełam z łzami w oczach.
-Nicky co się stało.?-
-Pakuj się.-Warknełam.
Do góry wbiegł Louis i od Zayn.
-Nicole. Ja nie chciałem.-Powiedział Tomlinson. Ja tylko spojrzałam na niego i go ominęłam. Łzy zaczęły spływać mi po policzkach. Wyjełam swoją walizkę i zaczęłam wrzucać do niej ubrania. Louis stał w drzwiach.
-Wyjdź z stąd.-Warknełam.
-Nicole błagam cię.-Prosił mnie.
-Nie musisz zrywać naszej przyjaźni zrobię to za ciebie.-Warknełam z łzami.
-Ja ci to mogę wytłumaczyć.-Powiedział.
-Nie chcę twoich głupich wytłumaczeń.- Warknełam wyszłam z pokoju i razem z Emila wyszliśmy z domku.
Już na zawsze....
__________________________________________________________________________
I jest 7 zapraszam :* komentujcie !!!!!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz